piątek, 7 grudnia 2012
Rozdział II
Ten sen... To było dziwne. Widziałam zarys chłopaka i nic więcej. Szedł w moją stronę. Miał fioletową bluzę, było bardzo ciemno... Te oczy, czekoladowe oczy. Świeciły w ciemności jak światełko w tunelu. Był coraz bliżej. Bałam się? Chyba tak, te oczy były znajome, ale to nie był Tyler. Poczułam jak delikatnie dotyka mojej dłoni. Była taka ciepła. Chłopak miał kaptur, popatrzył na mnie przez krótki czas, a potem spuścił wzrok. Był jakiś smutny i przygnębiony. Wplutł swoje palce w moje. Chciałam uciec. Ale jego oczy mnie trzymały, cały on mnie trzymał. Przyciągnął mnie do siebie. Poczułam jego oddech na szyi. Moje serce biło mocniej.
- Neeeell ! - no nie, mamoo! Nie w tym momencie. Obudziła mnie, chciałam na nią krzyczeć, ale ugryzłam się w język. Poszłam do łazienki i dzień zaczął się od nowa. Znowu szkooła. Stałam przed lustrem. W głowie miałam mętlik. Wciąż widziałam te czekoladowe oczy, które przez całą noc mnie prześladowały. Przemyłam twarz zimną wodą i uczesałam włosy w koka. Nagle na ekranie telefonu zobaczyłam zdjęcie Miki.
- No co chcesz? - fuknęłam.
- Neeell ! Czaisz to? Justin Bieber da koncert w Atlancie! - zaczęła krzyczeć.
- Łaał... Mika, dobrze wiesz, że nie lubię tych rozpieszczonych gwiazdeczek... - odpowiedziałam.
- Ale Nell ! To Bieberek! Ten piękny chłopak z cudowną grzywą ! - zaczęła się podniecać.
- No super.. Bądź za 10 minut. - mruknęłam i rozłączyłam się.
Nagle do łazienki weszła Caroline, wielka fanka Biebera. Modliłam się żeby nie usłyszała naszej rozmowy. Patrzyła na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- Czy ja dobrze słyszałam?! - zaczęła się podniecać i krzyczeć.
Wybiegła z łazienki, słyszałam tylko tupanie na schodach i pisk siostry na dole. Rozmawiały o tym zakichanym koncercie. Co? Dobrze słyszę? Mam z nią iść na koncert? Niee, błagam niee!
- Nell ! Chodź na chwilkę kochanie! - krzyczała z dołu mama.
- Już lecę .. - mruknęłam. Ubrałam rurki, szeroką bluzkę i zeszłam na dół.
- Co chciałaś? - zapytałam.
- Nell, kochanie. Wiem, że nie lubisz tego biebelota czy ja mu tam. - zaczęłam się śmiać.
- Mamo, Justina Biebera! - krzyknęła obrażona Caroline.
- No nie lubię.. I co w związku z tym? - patrzyłam na nią lekceważąco.
- Zrób to dla mnie i idź z siostrą na ten koncert.
- Że co?! Hahahahaha, już biegnę! - wybuchnęłam śmiechem. -Mamo! Błagam Cię, bo pękne. Nigdy. No cóż moje nigdy jednak zamieniło się w '' Masz iść, bo nigdzie nie wyjdziesz''. Tak więc idę na koncert gwiazdeczki popu.
***
Po szkole opowiedziałam wszystko Mice.
- Cooo?! Idziesz na koncert?! - krzyknęła zachwycona Mika.
- No, ty też idziesz, nie zostawisz mnie. Mam 3 bilety przy samej scenie... - zrobiłam krzywą minę.
- Pieprzysz?! Aaa kocham Cię!
Wróciłam do domu, weszłąm do pokoju, przebrałam się w dresy i włączyłam TV. Dostałam sms-a. To Tyler: ''Kocham Cię słonko''. Uśmiechnęłam się i zasnęłam.
_______________________________________________________________________________
I mamy drugi rozdział :) Miłego czytania :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
świetny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńgenialny blog ;p
pozdrawiam ;>
ewaa-farnaa-ef.blogspot.com