piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział I


Siódma rano. Znowu ta nudna codzienność, szkoła, sprawdziany, szkoła, sprawdziany itd. Chociaż.. życie w Atlancie wcale nie jest takie złe.
- Neeell ! - tak, moja kochana mamusia, wie zawsze kiedy jej kochana córeczka musi wstać.
- No juuuż!
Poszłam do łazienki. Popatrzyłam w lustro " Jeezu, jak po inwazji termitów" - powiedziałam w myślach. Rozczesałam moje wielkie afro, nałożyłam tusz a wszystko podkreśliłam brzoskwiniowym błyszczykiem. Podeszłam do szafy, ta.. tyle ubrań i nie mam w co się ubrać. Wzięłam pierwszy lepszy top z wilkiem i do tego kolorowe leginsy. Zeszłam na  dół do kuchni.  Ale syf.. Mój kochany braciszek David w towarzystwie Caroline siostrzyczki, to po prostu istna dżungla. Miałam już wychodzić kiedy moja mama zawołała.
- Nell! a śniadanie?
- O ja, zapomniałam ! - podeszłam do mamy i musnęłam jej policzek. Uśmiechnęła się i popatrzyła na krzesło znacząco.
- O kurde! Mika już czeka, mamo przepraszam cię! Jutro na pewno z wami zjem, do potem! Kocham cię- uścisnęłam ją na pożegnanie i wybiegłam z domu. Biegłam w stronę Miki, no i co? no i się wyrąbałam.. perfidnie przed nią. Mika zaczęła się psychicznie śmiać. O tak, kocham ten śmiech! Hahahah.
- Elko kaleko! - zawołała Mika.
- No siema. - zrobiłam minę smutnego pieska.
- No juuż, wstawaj! - zaczęła mnie podnosić, śmiejąc się do rozpuku.
Wstałam, otrzepałam się i szłam pod rękę z Miką. Byłyśmy już pod szkołą. Znowu ta buda. Nagle ktoś złapał mnie za rękę.
- Witaj księżniczko! - tak, to był Tyler! Mój boski Tyler. Odwróciłam się i zobaczyłam jego zielone oczy. Cudowne oczy, które patrzyły na mnie z czułością.
- Heeej. - złapałam jego szyje i zaczęłam bawić się jego włosami.
- No dobra gołąbeczki, dzwonek, ruszać się- Usłyszałam głos Jackoba. Najcudowniejszy przyjaciel pod słońcem!
- No to idziemy. - mruknęłam i popędziłam w stronę wejścia do szkoły.
Weszłam do klasy. Tak, pierwsza Geografia, luzik. Usiadłam obok Miki, która już dawno była w klasie. Położyłam ipoda na ławce i zaczęłam szukać długopisu. Spadł mi nagle na podłogę, gdy chciałam go podnieść ktoś zakrył go nogą. Te buty... zaraz, zaraz. Bella.. boże, ta suka.
- Ojej, złotko nie masz już długopisu? Jaka szkoda. - zabrała go i wypięła swoją dupę w moją stronę. Miałam ochotę wsadzić jej tam ten długopis!
- Spierdalaj z tym złotkiem, lampucero - weszła nauczycielka. Zaczęła się nudna lekcja.
                                                                            ***
No, w końcu po lekcjach.
- Idziemy na miasto? - Mika zaczęła machać mi przed oczami i skakać jak pięcioletnie dziecko.
- A no możemy, Tyler idziesz z nami? - zapytałam patrząc na niego seksownym wzrokiem.
- Wiesz, Nell, mam treningi  - no tak, zapomniałam, już mnie to dobija.
- No ok, to idziemy same. - rzuciła Mika i wyszłyśmy z murów szkoły.Nawet się nie odwróciłam do Tylera. Cóż, trudno.
- To może pierw do galerii? - rzekła moja rówieśniczka.
- No chodźmy. - Weszłyśmy do środka, pierwsze co poszłyśmy po kawę.
- Nell! pacz tam chyba siedzi jakaś gwiazda! - mówiłam już, że mieszkamy w mieście, gdzie pełno jest gwiazdek i gwiazdeczek? Nie? hmm, no to mówię.
- Ale że kto? - popatrzyłam na nią krzywo.
- Nie widzę.. - posmutniała Mika.
- Dobra chodź, bo ludzie zebrali się jak koty do śmieci.
Po 4 godzinach wróciłam do domu padnięta. Nie wchodząc na lapka, wymyłam się i rzuciłam się na łóżko. Miałam dziwny sen...

_______________________________________________________________________________
Na początek trochę krótki, mamy duużo weny i pomysłów, miłego czytania :)

2 komentarze: